Przejdź do głównej treści
  • SPRAWDŹ NASZĄ OFERTĘ !!!
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Dom nie powinien wyglądać, jakby został urządzony jednego dnia

  • autor: Kamila Jakubowska-Szmyd
  • dodano: 15-09-2026
Dom nie powinien wyglądać, jakby został urządzony jednego dnia

Są wnętrza, do których wchodzisz i od razu widzisz, że wszystko się zgadza. Sofa pasuje do fotela, fotel do stolika, stolik do lampy, a dekoracje wyglądają tak, jakby zostały kupione dokładnie po to, żeby stanąć w konkretnym miejscu.

Jest więc poprawnie, jest estetycznie… a jednak czegoś brakuje.

Tym czymś jest czas.

Najciekawsze wnętrza rzadko powstają od razu, bo zwyczajnie budują się warstwami. Jedne przedmioty są w nich od lat, inne pojawiły się zupełnie niedawno. Coś zostało przywiezione z podróży, coś znalezione przypadkiem na targu staroci, a jeszcze coś kupione dlatego, że po prostu nie dało się przejść obok tego obojętnie.

I właśnie takie domy interesują mnie najbardziej.

Nie wszystko musi pochodzić z tej samej historii

Stara chińska waza może stanąć na bardzo współczesnej komodzie. Francuska amfora obok nowoczesnej lampy. Ręcznie wykonana kamienna misa z Nepalu na prostym, minimalistycznym stole.

Nie próbuję na siłę szukać dla nich wspólnego mianownika.

Bo wspólnym mianownikiem ostatecznie staje się właściciel domu, stajesz się Ty. 

To Twoje wybory sprawiają, że przedmioty pochodzące z różnych krajów, epok i kultur zaczynają ze sobą rozmawiać. I właśnie wtedy wnętrze przestaje być aranżacją, a zaczyna być Twoje.

Dlatego nie jestem zwolenniczką trzymania się jednego stylu. Wnętrze nie musi być w stu procentach skandynawskie, francuskie, modernistyczne czy orientalne. Zdecydowanie ciekawiej robi się wtedy, kiedy te światy zaczynają się spotykać, przenikać. 

Nie bój się rzeczy, które trochę „nie pasują”

Często właśnie one robią we wnętrzu największą robotę.

Przedmiot zbyt charakterystyczny, trochę dziwny, starszy od wszystkiego, co stoi obok, albo pochodzący z zupełnie innej części świata może być tym elementem, dzięki któremu całe wnętrze nabiera charakteru.

Paradoksalnie dużo łatwiej zepsuć wnętrze nadmierną konsekwencją niż jednym nieoczywistym wyborem.

Jeżeli wszystko ma ten sam kolor, pochodzi z jednej kolekcji i reprezentuje dokładnie tę samą stylistykę, bardzo szybko możesz otrzymać przestrzeń, która wygląda bardziej jak ekspozycja niż dom.

Dlatego zamiast pytać: „Czy to będzie pasowało?”, czasem lepiej zapytać: „Czy chcę na to patrzeć przez następnych kilka lat?”

To drugie pytanie mówi o Tobie znacznie więcej.

Dom potrzebuje też pustych miejsc

Budowanie wnętrza z czasem oznacza jeszcze jedno: zgodę na to, że przez jakiś czas czegoś może w nim nie być.

Pusta ściana nie jest problemem, który trzeba rozwiązać do soboty. Wolny fragment komody nie oznacza, że natychmiast potrzebujemy kolejnego wazonu. A brak idealnego stolika jest czasem lepszy niż stolik kupiony tylko dlatego, że trzeba było coś postawić przy sofie.

Warto zostawić sobie miejsce na rzeczy, których jeszcze nie znalazłaś/eś.

Może za pół roku trafisz na nie podczas podróży. Może pojawią się w antykwariacie, do którego wejdziesz przypadkiem. A może któregoś dnia zobaczysz przedmiot i bez żadnego zastanawiania będziesz wiedzieć, że właśnie na niego czekało to miejsce.

Rzeczy nie muszą być drogie, żeby były ważne

Wartość wnętrza nie powstaje z sumy cen przedmiotów, które się w nim znajdują.

Obok designerskiej lampy może stać rzecz kupiona za kilkadziesiąt złotych. Obok sztuki, przedmiot znaleziony na pchlim targu. Pamiątka przywieziona z wakacji może być dla nas znacznie ważniejsza niż coś, co ma imponującą metkę.

Dobre wnętrze nie pokazuje, ile kosztowało.

Pokazuje, kto w nim mieszka.

I właśnie dlatego tak trudno stworzyć naprawdę osobisty dom w kilka tygodni. Można w tym czasie wybrać podłogę, kolor ścian, sofę czy oświetlenie. Można stworzyć świetną bazę, ale tej najciekawszej warstwy nie da się zamówić z dostawą na wtorek.

Ona pojawia się z czasem.

Właśnie tak myślę o LUNO

Nie chcę, żeby przedmioty z LUNO były gotową receptą na urządzenie wnętrza. Nie chodzi o to, żeby postawić obok siebie pięć rzeczy i odtworzyć konkretną aranżację.

Wolałabym, żeby jedna z nich trafiła pomiędzy rzeczy, które już masz.

Obok książek zbieranych przez lata, czy pamiątki po babci. Obrazu przywiezionego z podróży, czy lampy której nigdy nie zamienilibyście na inną. Przedmiotu znalezionego kiedyś przypadkiem i przeprowadzanego razem z Tobą z jednego mieszkania do kolejnego.

Bo dom nie powinien wyglądać, jakby został urządzony jednego dnia.

Powinien wyglądać tak, jakby działo się w nim życie.

Mila