"Skoro ten przedmiot tak Ci się podoba, dlaczego nie ma go w LUNO?"
To jedno z pytań, które słyszę najczęściej.
I za każdym razem odpowiadam podobnie.
Bo to, że coś jest ładne, nigdy nie było dla mnie wystarczającym powodem, żeby znalazło się w sklepie.
Wiem, że może brzmieć to zaskakująco. Przecież prowadząc sklep z dodatkami do wnętrz, powinnam kierować się przede wszystkim estetyką. Tym, co przyciąga wzrok i zachwyca od pierwszego spojrzenia. Sama przecież kocham piękne przedmioty. Od lat pracuję z wnętrzami, projektuję ich klimat, wyszukuję wyjątkowe dekoracje i odwiedzam miejsca, w których wciąż tworzy się rzeczy z ogromnym szacunkiem do rzemiosła.
Ale właśnie dlatego wiem, że zachwyt i dobry wybór to nie zawsze to samo.
Przez lata nauczyłam się, że najpiękniejsze wnętrza nie powstają z przypadkowych zakupów. Nie są efektem jednego popołudnia spędzonego w sklepie ani listy aktualnych trendów. Tworzą je świadome decyzje. Czasami podejmowane długo. Czasami wymagające cierpliwości. I właśnie tak powstaje kolekcja LUNO.
Zanim przedmiot trafi do LUNO
Większość osób widzi tylko efekt końcowy. Piękny wazon, lampę, misę czy dekorację ustawioną na półce w showroomie albo na stronie internetowej.
Nie widać natomiast wszystkiego, co wydarzyło się wcześniej.
Każdy przedmiot, który trafia do LUNO, przechodzi przez mój własny proces selekcji. Nie polega on na tym, że wybieram to, co najbardziej efektowne. Wręcz przeciwnie. Bardzo często odrzucam rzeczy, które na pierwszy rzut oka robią ogromne wrażenie.
Zanim zdecyduję się na współpracę z artystą, rzemieślnikiem lub zamówię kolejną kolekcję, oglądam dziesiątki produktów. Porównuję ich wykonanie, materiały, proporcje i sposób wykończenia. Zwracam uwagę na detale, które często pozostają niezauważone przez osoby oglądające jedynie zdjęcia.
Interesuje mnie nie tylko to, jak przedmiot wygląda dzisiaj. Zastanawiam się również, jak będzie wyglądał za kilka lat. Czy nadal będzie szlachetny? Czy materiał będzie pięknie się starzał? Czy nie okaże się jedynie chwilowym zachwytem?
To pytania, które zadaję sobie przy każdej kolekcji.
Doświadczenie zmienia sposób patrzenia
Kiedy zaczynałam pracę jako stylistka wnętrz, również potrafiłam zakochać się w przedmiocie od pierwszego wejrzenia.
Dzisiaj patrzę zupełnie inaczej.
Nie dlatego, że przestałam lubić piękne rzeczy.
Wręcz przeciwnie.
Po prostu wiem już, że prawdziwe piękno często kryje się w detalach.
W sposobie wykończenia ceramiki.
W proporcjach.
W jakości drewna.
W subtelnej fakturze.
W tym, jak światło odbija się od powierzchni szkliwa.
To są rzeczy, których często nie widać na zdjęciach, ale które od razu dostrzega się, kiedy ma się przedmiot w rękach.
To doświadczenie zdobywa się latami. Dzięki pracy z klientami, projektowaniu wnętrz, odwiedzaniu targów i producentów oraz nieustannemu porównywaniu jakości.
Myślę, że właśnie ono najbardziej pomaga mi dziś wybierać przedmioty do LUNO.
Nie szukam rzeczy idealnych
Szukam rzeczy prawdziwych.
To może wydawać się dziwne, ale bardzo często właśnie drobne ślady ręcznej pracy sprawiają, że przedmiot ma charakter.
Nie oczekuję, że każda misa czy każdy wazon będą wyglądały identycznie.
Lubię, kiedy widać, że stworzył je człowiek.
Że za ich powstaniem stoi doświadczenie rzemieślnika, a nie wyłącznie taśma produkcyjna.
Dlatego tak bliskie są mi przedmioty wykonywane tradycyjnymi metodami. Ceramika, naturalne materiały, drewno, kamień czy ręczne szkliwienie mają w sobie coś, czego nie da się zastąpić masową produkcją.
To właśnie takie dodatki do wnętrz najczęściej zyskują z upływem czasu, zamiast go tracić.
Moda jest inspiracją, ale nie drogowskazem
Świat wnętrz zmienia się bardzo szybko.
Co sezon pojawiają się nowe kolory, nowe materiały i nowe obowiązkowe dodatki.
Lubię obserwować te zmiany.
Inspirują mnie.
Ale nie pozwalam, żeby decydowały za mnie.
Dom urządzamy przecież na lata.
To miejsce, w którym odpoczywamy, spotykamy się z bliskimi i budujemy codzienność. Nie chciałabym, żeby był podporządkowany wyłącznie temu, co akurat jest modne.
Dlatego w LUNO szukam przede wszystkim przedmiotów ponadczasowych. Takich, które odnajdą się w różnych wnętrzach i będą wyglądały dobrze również wtedy, gdy zmienią się trendy.
Każdy dom powinien opowiadać inną historię
Czasami słyszę, że LUNO jest bardzo osobiste.
I rzeczywiście tak jest.
Ale nie dlatego, że chciałabym, aby każdy urządzał dom tak jak ja.
Nigdy tak nie myślałam.
Jako stylistka wnętrz miałam okazję pracować z ludźmi o bardzo różnych gustach, potrzebach i sposobach życia. I właśnie to najbardziej lubię w swojej pracy.
Nie istnieje jeden właściwy styl.
Nie ma jednego idealnego przepisu na piękne wnętrze.
Dom powinien opowiadać historię osób, które w nim mieszkają.
Moim zadaniem nie jest narzucanie własnej estetyki.
Moim zadaniem jest pomagać wybierać przedmioty, które tę historię podkreślą.
Dlatego w LUNO znajdziesz rzeczy różniące się charakterem, ale łączy je jedno.
Każda z nich została wybrana z przekonaniem.
Są produkty, których nigdy nie sprowadzę
Czasami rezygnuję z rzeczy, o których wiem, że prawdopodobnie sprzedałyby się bardzo szybko.
Nie dlatego, że są złe.
Po prostu nie pasują do filozofii LUNO.
Nie chcę mieć sklepu, w którym można znaleźć wszystko.
Chcę tworzyć miejsce, w którym każdy przedmiot ma swój powód.
Wierzę, że właśnie dzięki temu klienci wracają.
Nie dlatego, że co tydzień pojawia się nowy trend.
Wracają, ponieważ wiedzą, że jeśli coś znalazło się w LUNO, zostało wcześniej bardzo dokładnie przemyślane.
To zaufanie jest dla mnie znacznie ważniejsze niż chwilowa sprzedaż.
Czego chciałabym nauczyć moich klientów?
Chciałabym, żebyśmy wszyscy trochę częściej kupowali mniej.
Ale lepiej.
Żebyśmy nie wybierali dekoracji tylko dlatego, że są modne albo przypominają to, co właśnie zobaczyliśmy w mediach społecznościowych.
Chciałabym zachęcać do budowania domu powoli.
Do otaczania się rzeczami, które naprawdę coś dla nas znaczą.
Przedmiotami, które zostaną z nami na lata, zamiast po kilku miesiącach trafić na dno szafy albo do kolejnego kartonu.
To właśnie dlatego LUNO nie jest sklepem z przypadkowymi dodatkami do wnętrz.
To miejsce stworzone z myślą o osobach, które szukają jakości, autentyczności i ponadczasowego wzornictwa.
Nie zawsze wybieram najgłośniejsze kolekcje.
Nie zawsze wybieram najmodniejsze kolory.
Zawsze natomiast staram się wybierać rzeczy, pod którymi mogę podpisać się własnym nazwiskiem.
I chyba właśnie dlatego tak często słyszę od klientów po odwiedzeniu showroomu:
"Na żywo te przedmioty robią jeszcze większe wrażenie niż na zdjęciach."
To dla mnie największy komplement.
Bo oznacza, że za estetyką stoi coś więcej.
Jakość.
Rzemiosło.
Uważność.
I świadomy wybór.
Z mojego notesu
Nie wierzę, że piękny dom powstaje dzięki dużej liczbie dekoracji. Wierzę, że tworzą go dobrze wybrane przedmioty. Takie, z którymi chce się zostać na lata. I właśnie takich szukam każdego dnia dla LUNO.
Mila